Wyszukiwarka

Wyszukiwarka

Statystyki

  • Odwiedziny: 285431
  • Do końca roku: 75 dni
  • Do wakacji: 248 dni

Klub Miłośników Książek

Recenzja książki "Ogród Leoty" 

W dzisiejszych czasach ludzie nieustannie za czymś gonią. Pieniądze, kariera, sława- te czynniki stają się dla nas współczesnych priorytetami. Nieustanna pogoń za dobrami materialnymi często sprawia, że brakuje nam czasu na rzeczy o wiele bardziej istotne w życiu każdego człowieka. Przyjaciele, rodzina, bliscy nam ludzie stają się zbędni, a my zajęci własnym wyścigiem stajemy się coraz bardziej samotni, niespokojni. Zapominamy, że ,,To człowiek człowiekowi jest najbardziej potrzebny do szczęścia". 

Dlatego też tak wspaniałą niespodzianką jest wiadomość o choćby jednym człowieku, który zmienił swoje dotychczasowe, szare życie na lepsze, piękniejsze. O takiej właśnie metamorfozie opowiada niezwykła, rodzinna historia, którą w ostatnim czasie miałam przyjemność przeczytać. Tytuł tejże powieści to ,,Ogród Leoty" a jej twórcą jest wspaniała kobieta i autorka wielu innych poczytnych książek Francine Rivers. 

"Ogród Leoty" to niesamowita, wzruszająca powieść o samotności ludzi starszych, o rodzinnych sekretach, które nigdy nieujawnione mają wpływ na wiele pokoleń. I wreszcie o poszukiwaniu przez ludzi miłości, sensu istnienia i właściwej życiowej drogi. 

Akcja książki toczy się w Stanach Zjednoczonych, gdzie mieszka tytułowa bohaterka Leota- samotna staruszka oraz jej najbliższa rodzina- córka i wnuczka. Eleonora to despotyczna, wiodąca idealne życie kobieta, która ze swoją matką- Leotą utrzymuje jedynie sporadyczne kontakty, obwiniając ją tym samym za wydarzenia z przeszłości. Zgoła inną osobą jest wnuczka głównej bohaterki, Annie. To sympatyczna i spontaniczna młoda dziewczyna, która właśnie wchodzi w dorosłe życie i staje przed wieloma ważnymi wyborami. 

Rodzinne sekrety, niedopowiedzenia i nigdy niewyjaśnione sprawy mają wielki wpływ na życie każdej z tych kobiet. Niespodziewanie w ich świat wkracza młody student Corban, który z tylko sobie wiadomych powodów postanawia zostać wolontariuszem i pomagać Leocie. Jego nagłe pojawienie się na zawsze burzy z pozoru spokojny i poukładany byt staruszki i jej bliskich. Dlaczego Corban bezinteresownie pomaga Leocie i jakie ma wobec niej zamiary? Czy rodzinne tajemnice w końcu ujrzą światło dzienne i kobiety po wielu latach dojdą do wzajemnego porozumienia? Na te i wszystkie inne pytania poznamy odpowiedź, kiedy zdecydujemy się poznać tę niezwykłą historię i przeczytać powieść Francine Rivers. 

"Ogród Leoty" jest zupełnie inną książką, wyróżniającą się na tle zwykłych, czasami zbyt tkliwych i wzruszających aż do przesady opowiastek. Ta powieść łączy zabawne i trywialne wątki z całkiem poważnymi i głośnymi problemami współczesnego świata. Książka Rivers zmusza do myślenia, prowokuje. Bez owijania w bawełnę mówi o sprawach nieodzownych każdemu ludzkiemu życiu, takich jak choroba, umieranie, samotność. Autorka w ten sposób zachęca czytelników do poszukiwania odpowiedzi na ważne pytania, do zastanowienia się nad własną egzystencją, nad tym co jest tak naprawdę ważne i co sprawia, że jesteśmy szczęśliwymi ludźmi. 

Ponadto Francine Rivers w wybitny sposób kreuje poszczególne postacie powieści. Każdy z bohaterów to zupełnie inna osobowość, starannie przemyślana i opracowana. Leota, Eleonora, Annie i Corban nie są ideałami, ale prawdziwymi ludźmi z wieloma wadami i słabościami, przyzwyczajeniami i własnymi ,, widzi-mi-się". Autorka stwarzając tak realnych i niedoskonałych bohaterów, pokazuje że świat w książkach nie zawsze musi być kolorowy i bajkowy, a postacie piękne i wspaniałe. Czytając ,,Ogród Leoty" widzimy zwykłych, szarych ludzi- takich jak my. I właśnie dlatego możemy się z nimi nie tylko identyfikować, ale i obserwować jakie zmiany zachodzą w bohaterach, jak oni pokonują własne słabości i zmagają się z życiowymi niepowodzeniami. Oni wszyscy mogą nauczyć nas naprawdę bardzo wiele, jeśli tylko my otworzymy się na nowe doświadczenia i zechcemy coś zmienić w swojej egzystencji. 

"Ogród Leoty" jak już wspomniałam nie jest zwykłą, tkliwą opowiastką, ale doskonałą historią dlatego też i zakończenie powieści nie jest takie do końca oczywiste i dla wielu może wydawać się niespodzianką. Owa książka w odróżnieniu od większości tanich dramatów nie jest zwieńczona happy-endem. Tak jak w prawdziwym życiu, tak i u Rivers nie wszystko kończy się tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Jednak mimo to nigdy nie powinniśmy rozpamiętywać wydarzeń z przeszłości, zastanawiać się jak potoczyłoby się nasze życie gdybyśmy kiedyś podjęli inną decyzję. Musimy pogodzić się z tym co przynosi nam los i nie patrzeć wstecz, ale iść dalej, pamiętając by cieszyć się każdą piękna chwilą i starać się być prawdziwie dobrym człowiekiem. 

"Ogród Leoty" to powieść o życiu, to historia, w której również my moglibyśmy być bohaterami. To wspaniała książka dla tych, którzy pogubili się w dzisiejszym świecie, nie widzą sensu we własnej egzystencji, bądź nadal poszukują drogi, prowadzącej do szczęścia. To również powieść dla tych, którzy chcą pomyśleć o samotności, miłości, o niespodziankach, które potrafi przynieść nam życie. Rivers i wykreowani przez nią bohaterowie nie znikną wraz z przeczytaniem ostatniej strony tej historii, ale na zawsze odcisną swoje piętno w naszej pamięci. A być może sprawią też, że dzięki nim choć jeden z nas na chwilę zatrzyma się we własnej gonitwie i pomyśli o istocie życia i szczęścia.


Joanna Mordal III LO im. dra W.Biegańskiego

 

Ostatnio szperając w babcinej witrynie natknęłam się na książkę pt. "Tristan 1946" Marii Kuncewiczowej. Zaciekawiła mnie dedykacja znajdująca się na pierwszej stronie, którą napisał mój dziadek w 1988 roku. Z początku książkę czyta się trudno, zawiera dużo opisów przeżyć i emocji, trzeba też przyzwyczaić się do tego, że w każdym rozdziale narratorem zostaje inny bohater. Każdy z nich ma swój indywidualny sposób wysławiania się, autorka zadbała o to, by słowa tak różnych ludzi były wiarygodne. W powieści tej zostaje opisana miłość trudna, wymagająca wielu wyrzeczeń i ogromnego oddania. Główni bohaterowie, Michał i Kathleen porównani zostają do celtyckiej pary - Tristana i Izoldy, a ich życie w dziwny sposób przypomina dzieje legendarnych kochanków. W błędzie będzie jednak ten, kto uzna, że "Tristan 1946" to ckliwy romans. Ta książka niesie w sobie głęboki przekaz i z pewnością nie pocieszy ludzi czekających na wielką miłość mającą trwać wiecznie. W wypowiedzi bohaterów wpleciona jest analiza psychologiczna każdego z nich, jest to kopalnia wiedzy o charakterach ludzkich, ich słabościach, lękach i marzeniach. Jak powiedziała sama autorka: "W mojej powieści została podeptana poezja mitu".


Zachęcam do czytania, Iga K., kl. II f



KSIĄŻKI – to moja pasja…
Należę do Klubu Miłośników Dobrej Książki.


Słowo KSIĄŻKA wielu osobom kojarzy się jedynie z nieprzyjemnym okresem w szkole kiedy musieli czytać lektury, a potem pisać z nich wypracowania, które nie zawsze kończyły się dobrymi ocenami. Tak naprawdę teraz jest podobnie. Młodzież woli posiedzieć przed komputerem, obejrzeć po raz setny ten sam odcinek ulubionego reality show czy po prostu wybrać się ze znajomymi do miasta aby podpierać mur przy przypadkowym sklepie. Zawsze znajdzie się zajęcie, które okaże się ważniejsze niż szkoła, nauka czy właśnie przeczytanie książki. Chociaż sama należę do grupy nastolatków, którzy są fanami zasady „co zrobić aby się nie narobić” to zawsze z najdę czas aby poczytać. Nie ważne czy jestem w autobusie czy w domu – zawsze mam przy sobie „prostokąt z papieru”. Dla mnie czytanie książki jest czymś w rodzaju ucieczki w inny świat. Kiedy mam w ręku np.: fantastykę, zawsze wyobrażam sobie siebie jako głównego bohatera/bohaterkę. Staram się dzięki temu odgadnąć, co może mi się przydarzyć na następnych stronach, jaki ruch powinnam wykonać w danej chwili, aby m.in. pokonać stojącego na mojej drodze smoka czy inną postać. Podobnie dzieje się kiedy czytam np.: historię jakiegoś człowieka, która jest oparta na faktach. Czytając, nawet jeśli tego nie chcę mam wrażenie, że to ja jestem tą cierpiącą osobą, która opowiada o tym co przeszła. Jednak dzięki temu naprawdę pokochałam książki. Pozwalają one chociaż na chwilę zapomnieć o wszystkich problemach i przeżyć niesamowitą przygodę. Wielu ludzi odwiedzając mnie w domu dziwi się, że prawie wszystkie moje półki są zapełnione książkami. Zawsze odpowiadam, że dzięki właśnie tym książkom, czuję, iż znalazłam zajęcie, którym chcę zapełnić swój wolny czas. Nie mam go może za dużo, ale dla przykładu w wakacje w ciągu jednego tygodnia przeczytałam ponad jedenaście książek. Połowa świata nie przeczytała tylu w całym sowim życiu więc, jest to dla nich liczba nieosiągalna, a może po prostu nie chcą nawet spróbować. Według mnie, każdy mógłby znaleźć pewien rodzaj literatury, która odzwierciedlałby jego wyobraźnię jak i pragnienia. Kiedy ktoś dowiaduje się, że uwielbiam czytać od razu zadaje mi pytanie właśnie o ulubiony gatunek. Nie jestem w stanie do końca odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ każda książka inaczej działa na moją wyobraźnię, inaczej przekazuje emocje, które odbieram w różny sposób. Jeżeli jednak miałabym wybrać rodzaj to zdecydowanie fantastyka. Dlaczego? Książki z gatunku fantasty mają po prostu swój własny urok, który „przywiązał” mnie do nich najbardziej. To po prostu inny, wyjątkowy świat, do którego można przenieść się w każdej chwili. Za każdym razem kiedy tylko mam choć chwilę automatycznie sięgam po najbliżej leżącą książkę. Nie uważam tego za coś dziwnego. Wszyscy posiadamy jakieś hobby, zainteresowanie czy pasje. Moją są po prostu te niepozornie wyglądające „prostokątne przedmioty”, które czekają na mnie w bibliotece. Zawsze warto spróbować. Książka może stać się Twoim przyjacielem. Zachęcam i pozdrawiam.


Weronika, IF



Warto obejrzeć !
To film o nas…


Oglądałam w kinie "Salę samobójców". O filmie przeczytałam, w Internecie, zbierał pozytywne recenzje, więc postanowiłam go obejrzeć. Wiele osób posiało, że motywem przewodnim tego filmu jest szkodliwość Internetu. Po części zgadzam się z tym, ale uważam, że ta produkcja porusza przede wszystkim inny temat. Według mnie, jest to historia o życiu bogatego, rozpieszczonego chłopca, który na "pierwszy rzut oka" ma wszystko. Jednak później okazało się, że prócz najnowszych gadżetów i modnych ciuchów nie ma nic. Brakuje mu troski i zainteresowania rodziców. Próbuje zwrócić na siebie ich uwagę wszelkimi sposobami od zamknięcia się w pokoju na kilka dni po okaleczanie własnego ciała. Jednak rodzina była tylko zainteresowana pracą i karierą zawodową. Moim zdaniem, wina leży po stronie rodziców, a nie po stronie jego internetowej "rodziny". Uważam, że film doskonale ukazał problemu teraźniejszej młodzieży. Oglądałam go z zapartym tchem. Polecam moim kolegom i koleżankom.


Iza z 1a



www.1939.com.pl - recenzja książki. 

W mojej recenzji chciałbym krótko przedstawić, opisać i ocenić książkę Marcina Ciszewskiego "www.1939.com.pl" . Książka uznawana jest za powieść fantastyczną. Jednak uważam, że jest to lekkie nadużycie. Pozycję można by spokojnie zaliczyć do lektur fabularnych, oczywiście z elementami fantastyki. Dodatkowo w powieści występują postacie historyczne, co również utwierdza mnie w moim przekonaniu.

Akcja rozpoczyna się w 2007 roku na jednym z poligonów. Misja Polska i Amerykańska szykują się do wyjazdu do Afganistanu na misję pokojową. Gdy wydane zostały rozkazy, wojskowi postanowili rozmieścić się w dogodnym miejscu wraz ze sprzętem. Wśród tego sprzętu, znajdował się supernowoczesny i drogocenny sprzęt Amerykański, który pozwalał na podróże w czasie, ale miał być używany tylko w wyjątkowych sytuacjach i to przenoszenie miało się odbywać na przestrzeni tylko godzin. Natomiast stało się nieszczęście. Piorun uderzył w ten sprzęt, zwany MDS-em, i przeniósł Polaków i Amerykanów do roku.. 1939. 

Akurat tak się złożyło, że dowódcy postanowili nieco pomóc w toczącej się kampanii wrześniowej. W czasie walk, nawiązał się romans pomiędzy pułkownikiem Jerzym Grobickim, głównym bohaterem, a dowódcą wojsk amerykańskich - Nancy Sanchez. Jak się okazało, była to kontynuacja miłości z lat młodzieńczych, a spotkanie było po prostu zbiegiem okoliczności. Wojsko Polskie z 2007 roku tylko nieco pomogło obrońcom września 1939. Siła jednego batalionu była zbyt mała, aby nawiązać skuteczną walkę. W międzyczasie udało się nawet nawiązać kontakt z Marszałkiem Rydzem-Śmigłym. Było to bardzo ciekawe doświadczenie dla obu stron. Akcja kończy się wycofaniem części wojsk do Rumunii, a druga część walczyła dalej w Kampanii Wrześniowej. Cenny sprzęt został ukryty w Górach Świętokrzyskich.

W mojej ocenie, książka zasługuje na uwagę. Szczególnie zachwyciła mnie narracja, prowadzona jest w takim stylu, że książkę czyta się z zapartym tchem i wypiekami na policzkach. Sceny batalistyczne są opisane w bardzo ciekawy sposób, działają na wyobraźnię. Dodatkowo opisy broni, wątki fabularne, ilość postaci, zmienność akcji - to wszystko składa się w jedną bardzo poczytną całość. Była to jedna z ciekawszych lektur, które czytałem w swoim życiu. Uważam, że zadowoli ona zarówno laików militariów i historii, ale również wytrawnych czytelników tego typu pozycji. Wystawię tej książce mocne 8 z plusem w skali dziesięciopunktowej. Polecam ją każdemu, idealna do czytania w zimowe popołudnia. 

Mateusz Golis, IID



Harry Potter i Insygnia Śmierci - recenzja filmu. 

Ostatnim filmem, jaki udało mi się obejrzeć był film na podstawie znanej książki autorstwa angielskiej pisarki J.K. Rowling pt. 'Harry Potter i Insygnia Śmierci'. 

Jest to ostatnia część przygód znanego czarodzieja Harry'ego Pottera i jego przyjaciół - Rona i Hermiony. W tej części nastąpi ostateczna walka dobra ze złem. Pytanie tylko: kto zwycięży? 

Film jest porywający i trzymający w napięciu do końca. Efekty specjalne dodają jeszcze większego uroku tej produkcji. Widać, że film ten kosztował dużo pracy i poświęceń ze strony wielu osób: zarówno członków ekipy, jak i aktorów. 

Losy młodego czarodzieja śledzą ludzie na całym świecie od kilku lat. A teraz nastąpi punkt kulminacyjny, w którym okaże się kto będzie silniejszy. Zdecyduje pojedynek na śmierć i życie. Czy to będzie nasz główny bohater czy może zły czarodziej Lord Voldemort? Tego nie można się dowiedzieć jedynie po obejrzeniu filmu. Mi osobiście film się podobał i polecam go wszystkim tym, którzy lubią młodego czarodzieja.

Recenzję przygotowała: Basia z 3e

Przejdź do góry