Wyszukiwarka

Wyszukiwarka

Statystyki

  • Odwiedziny: 285423
  • Do końca roku: 75 dni
  • Do wakacji: 248 dni

Rozrywka, ciekawostki

Teatr 

Czy interesuje was teatr? Nie macie czasu i chęci, by chodzić na spektakle? Nic straconego, ponieważ niedawno, 24 października został reaktywowany Teatr Telewizji Polskiej. Dla tych, którzy nie wiedzą, co to jest, wyjaśniam, że to instytucja, która została założona w 1953 roku i w ciągu ostatnich 50 lat swojej działalności wyprodukowała ponad 4 tysiące spektakli. Należy podkreślić, że w Teatrze Telewizji występowały i nadal występują największe gwiazdy polskiego teatru, m.in. Zbigniew Zapasiewicz, Piotr Adamczyk, Krystyna Janda, Jan Englert i inni. Nawet jeśli te nazwiska mówią wam niewiele, lub prawie nic, na pewno oglądaliście tych aktorów czy to w serialu czy to w filmie fabularnym. Jeśli zainteresował was ten temat, zapraszam na oficjalną stronę Teatru Telewizji Polskiej pod adresem http://www.tvp.pl/kultura/teatr/teatr-telewizji 


Przemoc internetowa 

W dzisiejszych czasach, gdy prawie każdy z nas posiada facebooka i własne konta na innych portalach społecznościowych, a także posługuje się komunikatorami internetowymi, coraz częściej spotykamy się z przemocą internetową. Często nie jesteśmy tego nawet świadomi. Mimo, iż większość ludzi potrafi korzystać z Internetu, to spora grupa nie zna swoich praw i obowiązków w wirtualnym świecie. Warto je poznać, by skutecznie bronić się przed cyberprzemocą, bo na pewno nie raz włamano się na konto społecznościowe twoje lub twojego znajomego. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat, proponuję wejść na stronę http://www.helpline.org.pl 


Mikołajki 

Jeden dzień w roku
Mikołajki to szczególny dzień w roku. Obchodzone w Polsce 6 grudnia angażują siły wszystkich dorosłych w to, aby dzieciom sprawić odrobinę radości. W bardzo szczególny sposób, bo nawet prezenty urodzinowe nie są już wtedy tak istotne, jak wizyta tego staruszka, na którą wszystkie dzieci wyczekują z dużą niecierpliwością. To św. Mikołaj jest dla nich tak ważny. Bardziej niż prezenty, które im przynosi. Dlatego dzień św. Mikołaja to czas, gdy na twarzy każdego dziecka i każdego dorosłego widnieją szerokie uśmiechy. 

Skąd się wziął czerwony strój?
Jak widać Mikołaj, jakiego znamy dzisiaj, nie zawsze chadzał w czerwonym płaszczu, czerwonej czapce i z workiem na plecach. Skąd w takim razie pomysł na stworzenie takiego obrazu tego sympatycznego staruszka? Choć nie jest to fakt historyczny, wieść niesie, że charakterystyczna postać Mikołaja została zaprojektowana w latach trzydziestych XX wieku przez pewnego artystę na zlecenie. Zlecającym był najpopularniejszy chyba dzisiaj koncern Coca-Cola, a wtedy istniejący na amerykańskim rynku już trzydzieści parę lat. I tak od tamtego czasu, postać Mikołaja, jakiego znamy współcześnie rozpowszechniła się na całym świecie. 

Czy wierzysz w św. Mikołaja?
Zazwyczaj dzieci wierzą w istnienie św. Mikołaja. Choć nie wszystkie, bo wraz z wiekiem wiara ta momentami zostaje zachwiana przez nieporadność dorosłych. A dzieci w swojej przenikliwości są niekiedy nieubłagane. Nie zadowalają się powierzchownymi odpowiedziami na nurtujące je pytania. Bo jeśli mama lub tato ma problem z wyjaśnieniem, jak to Mikołaj jest w stanie dostać się do mieszkania przez komin, albo przez okno, albo jak w tym samym czasie może obdarować prezentami wszystkie dzieci na całym świecie, to zaczynają się wątpliwości. Wielu rodziców nie utrzymuje wiary dziecka w istnienie Mikołaja. Zawsze jest to kwestia indywidualnego wyboru. Z jednej strony utrzymać wiarę w Mikołaja jest trudno, z drugiej ciężko jest chyba wytłumaczyć maluchowi, że Mikołaj to przebieraniec, który za swoją sztukę otrzymał wynagrodzenie, a prezenty w rzeczywistości kupili rodzicie. To chyba zbyt brutalny sposób na odzieranie naszych pociech z ich dziecięcych wyobrażeń. 

Mikołajowy biznes
Rokrocznie dzieci wyczekują przyjścia Mikołaja. Rokrocznie Mikołaj przychodzi. I za każdym razem jest to okazja, która napędza gigantyczną marketingową machinę. Kiedyś za Mikołaja przebierał się wujek, dziadek, ksiądz lub sąsiad. Teraz Mikołaja można zwyczajnie wynająć. Istnieją firmy, które swoją działalność skupiają właśnie na tym fachu. Tak więc, Mikołajki to nie tylko czas, w którym dzieci dostają prezenty. Czas przyjemności. To czas, w którym "Mikołaje" mogą coś zarobić. Ale nie tylko oni. Nie ma przecież lepszej okazji w roku w handlu, jak właśnie Mikołajki, które rozpoczynają przedświąteczny okres kupowania prezentów. W tych paru tygodniach obroty wielu sklepów z zabawkami i akcesoriami przeznaczonymi dla dzieci mają najwyższe obroty w ciągu całego roku kalendarzowego. 

Chcemy czy nie, św. Mikołaj tak głęboko jest zakorzeniony w naszych corocznych zwyczajach przedświątecznych, że bez niego początek grudnia nie przynosiłby tyle radości. Nie tylko dzieciom, ale także dorosłym, bo możliwość otrzymania od Mikołaja rózgi zamiast prezentu, już niejednemu niegrzecznemu dziecku dała do myślenia i wywołała u niego chęć poprawy. Bo które dziecko, nie chciałoby dostać prezentu od Św. Mikołaja?

źródło: mwmedia




Halloween oswaja lęki 
Halloween, święto obchodzone w wieczór i noc 31 października w krajach anglosaskich jest popularnym świętem ludowym. Jego wpływ widoczny jest w wielu innych regionach świata, także w Polsce. W święcie tym uczestniczą głównie dzieci i młodzież, jednak ton tej specyficznej zabawie nadają dorośli. Bo Halloween co roku przynosi krociowe zyski producentom rozmaitych gadżetów. 

Halloween, to czas wzajemnego straszenia, noszenia masek i kostiumów, wszelkich zabaw, w których dominuje symbolika grozy. Tego wieczoru w oknach wystawia się wydrążone dynie z wyciętymi otworami - oczami i ustami o wyszczerzonych zębiskach. Na ulice miast wylegają tłumy młodych ludzi, którzy chodząc od domu do domu stukają do drzwi. Trzeba dać im słodycze, bo inaczej zaczną wyczyniać psoty, czasem dotkliwe dla tych, którzy tę zasadę zignorują. Dzieci i nastolatkowie przebrani są za duchy zmarłych, demony oraz różnorakie straszne istoty zrodzone lub spopularyzowane przez popkulturę: potwora Frankensteina, najeźdźców z kosmosu, wilkołaki, zombie. 

W wieczornej szarówce młodzi ludzie przebrani za groźne nadnaturalne istoty, kontynuują nieświadomie tradycję liczoną w tysiącleciach. Bo Halloween, wigilia Wszystkich Świętych, pierwotnie zwała się "Samhain" i była celtyckim świętem zbiorów oraz Nowym Rokiem druidów. Także dzisiejsze bieganie po ulicach z latarkami i lampionami jest kontynuacją celtyckiego przyświecania łuczywami i ogniskami duchom przodków, które schodziły w tym czasie na Ziemię. 

Dawniej w jesienne wieczory opowiadano historie o zmarłych powracających z zaświatów. Dziś podobną role spełniają książki i filmy. Strach, wg naukowców, rodzi się w wyobraźni, a tę mogą zamieszkiwać nieskończenie straszliwe potwory. To więc, o czym czytamy na kartach powieści grozy, co oglądamy w filmowych horrorach, to zaledwie ułamek mroku, który wydobyty został z wyobraźni pisarzy i scenarzystów. 

Spytać można, po co nam horrory, po co Halloween?
Horror, przez wzięcie poza nawias racjonalnego porządku, bada w praktyce na czytelniku i widzu oddziaływanie strachu. Strachu, który rodzi się gdzieś pomiędzy wyobraźnią a mitologiczną świadomością kulturową, której człowiek współczesny się nie wyzbył. W horrorze pewnik zostaje zastąpiony znakiem zapytania, a ten przenika do irracjonalnych lęków ukrytych w naszej podświadomości i uaktywnia je. A wszystko to za wyraźną zgodą czytelnika i widza. Oznacza to, że potrzebujemy strachu ale odmiennego od lęków towarzyszących nam każdego dnia. Człowiek, twierdzą eksperci, potrzebuje dawki strachu "bezpiecznego", aby zastępczo rozładować lęki. Strach zwykle określa zachowania bohaterów horroru i odbiorcy mogą ten strach podzielać. Siedząc w fotelu, bezpiecznie, spojrzeć strachowi prosto w oczy. Dopiero wtedy ludzie rozpoznają swoje prywatne lęki ukryte w podświadomości i w ten sposób je obłaskawiają. Umysłowość współczesnego człowieka jest taka, jak przed wiekami. Podświadomie wiemy, że granica między wyobraźnią a realnością jest niezwykle cienka. To właśnie tłumaczy popularności Halloween i horrorów.

źródło: MWmedia




Jesień 
Wrzesień i jedenaście stopni? W dzień? To jakaś przesada. Dlaczego pisząc ten tekst zacieram palce, bo mi w nie zimno? Phi! 

Szaro, zimno, niebo zaciągnięte chmurami... To coraz częstszy obrazek. I co więcej - mam wrażenie, że jest to normalka od kilku ostatnich lat. Jakoś gdy wspominam dzieciństwo, to pamiętam jesienie ciepłe i kolorowe... (podobnie jak zimy białe, mroźne i długie a lata łagodne).. 

Przypomnę jeszcze, że jesień (jak i zima) to krótsza pora roku. Trwa 90 dni. Dla porównania, wiosna i lato trwają po 93 dni. 

Od 5 września trwa u nas coś, co nazywa się "fenonologiczną wczesną jesienią", a potocznie - babim latem, kiedy kwitnie wrzos i dojrzewa kasztanowiec, a liście są jeszcze zielone... Babie lato powinno trwać do 5 października (umownie). Średnia temperatura powinna wynosić pomiędzy minimum 5 stopni (w nocy) a 15 (w dzień), ale mogą wystąpić przymrozki, jak i ponad 25 stopni... Poważny spadek temperatury nastąpi jakoś w pierwszej połowie października. 

Co jeszcze się dzieje w jesień? Na wsi sieje się żyto, wykopuje ziemniaki. W sadach dojrzewają owoce. Zaczynają odlatywać ptaki. W stada zbierają się kruki, gawrony, czy kawki.. 

Coraz krótsze dni, dłuższe wieczory i noce. Deszcze (jesień to najbardziej mokra pora roku), szarość, chłód.. A pamiętamy jeszcze dlugie dni i ciepło lata.. To wszystko powoduje, że jesień to pora depresji i smutków. Kończą się letnie romanse.. Człowiek nabiera realizmu. Coraz bardziej męczy go codzienność.

Źródło: MM Pakoński


Przejdź do góry